Czterolatek
17

Czterolatek idzie do przedszkola

Mieszkanie u rodziców czy teściów ma swoje plusy i minusy, to oczywiste. W tym miejscu powinnam wymienić kilka negatywów ale… musisz zdać się na własne doświadczenia lub wyobraźnię, nie pochwalam publicznego prania rodzinnych brudów. Za to, z entuzjazmem opowiem Ci o czymś, co wynagradza mi wiele niedogodności.

Jaki to ma związek z przedszkolem?

Budowa domu czy zakup mieszkania wiążę się z poważnym obciążeniem rodzinnego budżetu. Zaryzykuję stwierdzeniem, że obecnie większość nieruchomości nabywanych jest na kredyt. Nie gotówkowy na 5 lat, ale hipoteczny i na… resztę życia?

Gdybym miała takiego „kata” nad sobą, też pewnie rwałabym do pracy zaraz po macierzyńskim. Tymczasem, od ponad czterech lat z pełnym przekonaniem oddaję się macierzyństwu. Prawdopodobnie nie zabraknie głosów, że jestem leniwa lub mało ambitna. Nie ważne, wychodzę z założenia, że do 67. roku życia jeszcze napracuję się i „narozwijam”, a te pierwsze i najważniejsze lata życia moich dzieci chcę spędzić z nimi.

Pierwszy ząbek, pierwsze słowo, pierwszy krok… wszystkie ważne momenty dzieją się na moich oczach. Dzięki temu, że nie pracuję na etacie, nasz Synek mógł spokojnie dojrzeć do przedszkolnej rzeczywistości.

Już dwa lata temu na poważnie zaczęłam myśleć o przedszkolu.  Z jednej strony chciałam, żeby nasz Pierworodny miał kontakt z rówieśnikami i mógł uczestniczyć w zajęciach kreatywnych. Z drugiej zaś, wciąż jednak miałam wątpliwości czy jest na to gotowy. Jako dwu-, trzylatek był jeszcze bardzo ze mną związany i jednocześnie zdystansowany w stosunku do dzieci.

Dopiero w zeszłym roku zaszły ogromne zmiany, nie tylko w Nim ale we mnie także. Byłam przekonana o tym, że nie jestem nadopiekuńczą mamą i dopiero narodziny Córeczki wyprowadziły mnie z błędu. Przestałam skupiać swojej uwagi wyłącznie na Nim, a tym samym pozwoliłam mu na samodzielność. Na przestrzeni minionego roku zrobił ogromne postępy.

Dopiero tej wiosny z całym przekonaniem stwierdziłam, że to ten moment, a czerwcowe dni otwarte w przedszkolu dodatkowo mnie w tym utwierdziły. Synek cieszy się na myśl o zabawie z kolegami, a ja jestem spokojna o Jego adaptację.

Szczerze? Oboje nie możemy doczekać się wtorku 😉

Masz podobne doświadczenia? Może zupełnie inaczej podchodzisz do tematu przedszkola? Podziel się ze mną swoim punktem widzenia.

Przeczytaj też

  • U nas też ten moment nastąpi za kilka dni. Z tym, że wysyłam trzylatka. Nie, nie dla własnej wygody. Wyłącznie dla niego, jeśli będzie mu sprawiało to radość to przyklasnę. Jeśli stwierdzi, że nie jest gotowy, też przyklasnę. Czas pokaże. Pozdrawiamy i życzymy powodzenia!

    • Otóż to, nic na siłę. 🙂 Również trzymam kciuki za Waszą adaptację. Pozdrawiam 🙂

  • U nas tak samo 😉 byle by do wtorku 😉

  • Matko Zabawko

    O właśnie! Napracujemy się jeszcze w swoim życiu, a jeśli mamy możliwość to cieszmy się chwilami z dziećmi 🙂 przybijam Ci piątkę – ja ‚leniwa’ bezrobotna matka 😉

  • Moja poszła do przedszkola rok temu jako trzylatka, wcześniej była ze mną w domu. Ale i tak nie miałam przez ten rok przedszkola jak pomyśleć o powrocie do pracy, czy też raczej o szukaniu pracy na etat. Notoryczne choroby na to nie pozwoliły. I wszystko wskazuje na to, że jeszcze co najmniej trzy lata spędzę w domu, tym razem z drugą córką. Ale bardzo mnie to cieszy 🙂

    • Ojoj nawet nie chcę myśleć o tym całym chorowaniu 🙁
      Moja sytuacja wygląda podobnie bo też mam jeszcze młodsze Szczęście do ogarnięcia. To sobie jeszcze posiedzimy 😉

  • Agata Reda

    Mój synek, również 4-latek także startuje od wtorku do przedszkola. Nie możemy się doczekać. Już od połowy zeszłego roku płakał, że chce do dzieci, bo jego siostra w tym czasie uczęszczała do zerówki, niestety do najbliższego przedszkola nie było szans aby się dostał. Niepracujące matki były na przegranej pozycji. Od tego roku szkolnego utworzono przedszkole w budynku szkolnym i udało nam się dostać, tak więc pełni optymizmu ruszamy do dzieci. Chyba bardziej denerwuję się ja niż mój synek 🙂

    • Dobrze wiedzieć, że ktoś podziela moje spojrzenie na tę kwestię 🙂
      Świetnie, że jednak udało Wam się dostać do przedszkola, Synuś w końcu będzie z dziećmi 🙂 Powodzenia we wtorek 🙂

  • Mój pójdzie do przedszkola w przyszłym roku. Teraz to nie byłby dobry pomysł, bo jest jeszcze mały i nadal walczymy z pieluchami, chociaż do dzieci to on pierwszy leci. Ale już zaczynam się powoli zastanawiać, gdzie go poślę, gdzie wtedy będziemy mieszkać i w ogóle. Coś czuję, że niedługo nasze życie znowu się zmieni o 180 stopni 😀

    • Najważniejsze to właśnie dostrzec możliwości i ograniczenia dziecka.Wiesz, ja lubię zmiany 😉

  • Ja na razie o tym nie myślę 😉 tzn, myślę ale pewnie moja wizja zmierzy się z rzeczywistością i wyjdzie jak wyjdzie… Dlatego wolę się nie wypowiadać. Chciałabym, żeby Junior poszedł do przedszkola, gdy skończy 3 latka. Myślałam nawet o klubiku, na kilka godzin tygodniowo, żeby się pobawił w dziećmi bo w domowym otoczeniu są dzieci znacznie starsze od niego. Ale to przed nami dopiero 🙂 bo 11 września kończy dopiero albo już roczek.

    • To maleństwo jeszcze 🙂 Klubik też świetna sprawa. Każde dziecko jest inne, jedno radzi sobie w przedszkolu mając już dwa lata, inne potrzebuje więcej czasu na dojrzenie do tego. Ja nie oceniam, motywuję tylko swoje decyzje 😉

  • Moje dzieci chodzą do żłobka i przedszkola odkąd skończyły 1,5 roku. Może to wcześnie, ale widzę po nich, że są tam szczęśliwe. Rano chętnie idą „do dzieci”, a popołudniu nie chcą wracać. Uwielbiają zabawę z rówieśnikami, przebywanie w grupie i to, że opiekunka zajmuje się tylko dziećmi. W domu wiadomo, mama nie zawsze ma czas, bo musi obiad ugotować, zakupy zrobić i tym podobne niepotrzebne rzeczy 😉

    • Jak wiadomo, każde dziecko jest inne. Jedno jest bardziej otwarte na drugiego człowieka, drugie potrzebuje więcej czasu na zaakceptowanie sytuacji. Jako ich matka najlepiej wiesz, jakie są ich możliwości, a tym samym też ograniczenia. Myślę, że moje stanowisko w tej sprawie w dużej mierze wiąże się z moim wychowaniem. Pozdrawiam 🙂

  • Agata Reda

    Mój synek od początku był chętny do dzieci. Ani razu nie zapłakał gdy Go zostawiałam. Jest grzeczny, bawi się ze wszystkimi, czy to chłopiec czy dziewczynka. Panie świetnie potrafią zażegnać wszelakie konflikty między dziećmi, oczywiście są i delikatne kary dla niegrzecznych typu „krzesełko przemyśleń”. Zachęcają dzieci do trzymania porządku za pomocą bycia „dyżurnym”, który pilnuje aby inne dzieci sprzatały po sobie, nawet czytają książeczki na zmianę- oczywiście nie jest to czytanie a wymyślone historie, ale dzieci uważnie słuchają. Także myślę, że tutaj wychowawcy powinni w jakiś sposób zachęcać dzieci do wspólnej zabawy, może jakieś zabawy grupowe itp 🙂 może rozmowa z wychowawcą coś pomoże. Trzymam kciuki za synka!