Perfect tits, isolated, white background
8

Lactina. Historia prawdziwa

To było słoneczne czerwcowe przedpołudnie. Na jednej z sali bielskiego szpitala, już kilka chwil po porodzie, młoda mama razem ze swoim nowo narodzonym synkiem wkroczyli na „mleczną drogę”. Była zdecydowana i zdeterminowana, chciała karmić piersią. Właściwie nie brała pod uwagę innej możliwości, chociaż ostrzegano ją, że coś może pójść nie tak.

Na szczęście, chłopiec od początku współpracował ze swoją mamą i każdy kolejny raz przychodził im łatwiej. Już po dwóch dobach wrócili do domu, gdzie wspierani przez najbliższych z powodzeniem kontynuowali swoją przygodę z kp. Niestety do czasu.

Kilka tygodni później, ich mleczna sielanka została zakłócona przez potworny ból i wysoką gorączkę. Młoda mama przekonała się czym jest zapalenie piersi, poznała też wcześniej nieznane sobie zastosowanie białej kapusty i kefiru. Wtedy dowiedziała się, jak ważne jest obecność i pomoc życzliwych ludzi.

Mogła liczyć na swoją mamę, która zarywała noce by ich doglądać. Kolejny raz też nie zawiodła się na mężu, który bez wahania wsiadł w auto i pognał do oddalonego o 25 km szpitala, gdzie wypożyczył najlepsze urządzenie do odciągania mleka kobiecego.

To były czasy, kiedy laktatory elektryczne były raczej kosztownymi gadżetami, dlatego możliwość korzystania ze sprzętu Medela Lactina była dla matki karmiącej jak wybawienie. Jej omdlałe od gorączki dłonie nie musiały walczyć o każdy mililitr z odciągaczem ręcznym. Przykładała tylko muszlę Medeli do piersi, naciskała guzik, a każda kolejna kropla mleka w buteleczce przynosiła ulgę.

Tamte wydarzenia przekonały młodą mamę, że na pewnych sprzętach nie warto oszczędzać. Powiedzieć, że ratują życie to przesada, ale na pewno sprawiają, że staje się łatwiejsze i przyjemniejsze. Dla niej, Medela stała się kołem ratunkowym w kryzysowej sytuacji i od tamtej pory była jej wierna.

Mimo trudnych początków, mama z synkiem z powodzeniem kroczyli po swojej  „mleczne drodze” aż przez 26 miesięcy.

Jesteś mamą karmiącą i masz za sobą podobne doświadczenia? Będzie mi bardzo miło, jeżeli zechcesz podzielić się ze mną swoją historią.

 

Przeczytaj też

  • Nasza historia tak długa i już druga,że nie będę tu jej przytaczać;)ale miło poczytać:)

    • Też jesteśmy w trakcie drugiej historii 😉 Dzięki za komentarz 🙂

  • U mnie sporo o karmieniu 🙂 Wiesz, jak bardzo jestem pro cycowa 🙂

  • Matko Zabawko

    Jak ja się cieszę, że większych problemów około cyckowych nie było. Antek ładnie ssał, mleko leciało, zastojów nie było, początkowe bóle krótkie, a brodawki popękane raptem przez kilka dni.

  • DesignYour Home

    Moją historię opisałam u siebie ,ale nie wiem czy jest to wskazana lektura dla matek zdeterminowanych i matek , które dopiero zaczynają. Wszystko przeżyłam ( ledwo heh) , ale karmiłam zdecydowanie za długo . Prawie 3 lata! Na samą myśl o tym bolą mnie piersi. 🙂 Jedyna pociecha taka ,że dzieciak cudny i zdrowy jak ryba. Nawet jak coś złapie to przechodzi najlżej. Wmawiam sobie usilnie( by wynagrodzić swą determinację ) ,że to dzięki karmieniu piersią 🙂

  • Zastanawiam się, czemu tak wiele kobiet napotyka na tej „mlecznej drodze” problemy. Ja sama miałam tak duże, że jedynym wyjściem, było farmakologiczne zatrzymanie laktacji.
    Chyba odpowiedzią jest to, co mi powiedział kiedyś jeden lekarz – żyjemy w tak sztucznym świecie, jemy sztuczną żywność, wszędzie chemia i dla naszych organizmów to, co kiedyś było całkiem naturalne, już takie nie jest :/