DSC_0164
16

Lionelo DAN czyli o wyższości rowerka biegowego nad tradycyjnym

„Ojej, ten rowerek nie ma pedałów! Biedne dziecko…” Znasz to?

Rowerki biegowe na dobre zagościły w naszym krajobrazie. Widać je przy placach zabaw, w parkach, dosłownie wszędzie tam, gdzie poruszanie nimi jest możliwe. Nie brakuje jednak głosów, że są wymysłem rodziców, chwytem reklamowym, a dzieci z nich korzystające są krzywdzone. Zdaje się, że mimo wszystko powodem tego nie jest zła wola, a po prostu niewiedza komentujących. Dlatego, proszę wszystkie babcie, dziadków, ciocie, wujków i oczywiście rodziców o uważne przeczytanie tego postu.

Zacznę od wyjaśnienia, czym w ogóle jest wspomniany rowerek biegowy. Od klasycznego różni się przede wszystkim tym, że nie posiada pedałów, a jego rama jest znacznie obniżona. Dziecko siada, łapie kierownice i odpycha się nogami, raz z jednej strony, raz z drugiej, wprawiając tym samym rowerek w ruch. Dokładnie to sprawia, że o wiele lepiej sprawdza się jako pierwszy dwukołowy pojazd małego człowieka.

DSC_0112

DSC_0095

Rowerek biegowy (ang. balance bike) stworzony został po to, żeby pomóc dziecku udoskonalać umiejętność utrzymywania równowagi. Właściwie już w pierwszych tygodniach życia człowiek zaczyna walkę o tę trudną wbrew pozorom umiejętność. Najpierw trzymanie główki, potem siadanie oraz chodzenie i w końcu jazda na dwukołowcach (ewentualnie chodzenie po linie ;)). Najważniejsze w tym wszystkim to nie przeszkadzać takimi ustrojstwami jak chodziki czy boczne kółka.

Ja wiem, kiedyś biegówek nie było i właśnie z pomocą dodatkowych kół (podobno) opanowaliśmy umiejętność poruszania się rowerami. Na szczęście Świat nie „stoi” w miejscu, mamy większy dostęp do wiedzy i możemy korzystać z wielu rozwiązań, o których jeszcze kilka, kilkanaście lat temu mogliśmy pomarzyć.

DSC_0164

DSC_0174

DSC_0191

Tylko dlaczego właściwie te boczne kółeczka stanowią taki problem? Przede wszystkim nie pozwalają dziecku na ćwiczenie równowagi bo…same utrzymują rowerek w pionie. Owszem, można je odrobinę podgiąć do góry ale doświadczenie i obserwacja pokazują, że maluch porusza się wtedy po prostu przechylony w jedną stronę. To z kolei bardzo niekorzystnie wpływa na dziecięcy kręgosłup. Kolejny zarzut dotyczy bezpieczeństwa. Dziecko nie myśli o tym, że musi kontrolować więcej niż gabaryt rowerka. Wystarczy, że zjedzie jednym bocznym kółkiem z krawężnika lub skraju drogi i…leży. Przydrożny rów czy krzaki w sumie to najmniejszy problem, strach pomyśleć, że mogłoby wylądować wprost przed nadjeżdżającym samochodem.

Piszę o tym na podstawie własnych doświadczeń. Synek zaczynał właśnie od tradycyjnego rowerka z dodatkowymi kołami, tzn On siedział, a my pchaliśmy rowerek.  Naszemu chłopcu jakoś niespecjalnie podobała się taka rozrywka. Na szczęście, w ubiegłym roku dostał rowerek biegowy, mimo, że miał już cztery lata. Myślę, że to właśnie dzięki temu dziś jeździ samodzielnie na dużym rowerze i bardzo to lubi. Z kolei Córeczka miała do czynienia z biegówką od samego początku. W ubiegłym roku jeszcze oswajała się z nią, teraz trudno dogonić naszą dwulatkę i zdaje się, że świetnie się przy tym bawi.

DSC_0166

DSC_0168

DSC_0182

DSC_0194

DSC_0202

To wszystko sprawia, że jestem zagorzałą fanką rowerków biegowych i nawet drwiące komentarze (jak wyżej) nie zachwieją mojej pewności co do słuszności własnych przekonań. Dlatego z entuzjazmem przyjęłam niedawno propozycję przetestowania rowerka Lionelo DANWcześniej miałam do czynienia tylko z drewnianą biegówką i pompowanymi kołami, więc bardzo ciekawa byłam jak spisze się nowy nabytek.

Lionelo DAN

Najlepszą jego recenzją jest chyba fakt, że Córeczka, mając możliwość wyboru, decyduje się właśnie na DAN’a. Dzięki temu, że został wyposażony w 12″ piankowe koła jest lekki, co nie pozostaje bez znaczenia, kiedy korzystać ma z niego dwuletni brzdąc. Dodatkowo jest świetnie wyważony, a mocna metalowa rama sprawia, że jest stabilny.

Lionelo DAN

DSC_0067

DSC_0069

Zastosowano w nim również coś, co w kontekście rowerka biegowego jest dla nas nowością. Mam na myśli ręczny hamulec zaciskowy. Na chwilę obecną jesteśmy na etapie tłumaczenia i pokazywania naszej dziewczynce do czego to w ogóle służy. Górek jednak u nas nie brakuje i prędzej czy później używanie go powinno wejść jej w zwyczaj. Bo liczę, że rower posłuży nam dłużej, zresztą ma do tego predyspozycje. Zarówno kierownica, jak i siodełko są regulowane, więc Córeczka będzie mogła korzystać z niego nawet jako pięciolatka (o ile nie przekroczy 25 kg, ale to raczej niemożliwe;)).

DSC_0063

DSC_0070

DSC_0065

DSC_0080

Poza tym, Lionelo DAN ma po prostu wszystko to, co niezbędne dla początkującego cyklisty. Ergonomiczne siodełko pozwala na wygodne podróżowanie, gumowe odbojniki chronią małe rączki przed urazem w razie upadku, dzięki odblaskom jest dobrze widoczny,  a podpórka pozwala wygodnie postawić rowerek w momencie, kiedy akurat maluch ma do zrobienia coś ważniejszego. 🙂 W zestawie z rowerkiem otrzymaliśmy również kask, taki bardzo prosty (plastik+gąbka), dlatego woleliśmy pozostać przy tym, z którego do tej pory korzystała nasza Gwiazda.

Rowerek występuje niestety tylko w dwóch, najbardziej typowych kolorach -niebieskim i różowym. Biorąc jednak pod uwagę rosnące zamiłowanie naszej dziewczynki do koloru różowego, nie stanowiło to dla nas problemu.

DSC_0068

DSC_0077

Jakie są Twoje doświadczenia związane z pierwszym rowerkiem dziecka?

———

Dziękuję, że tutaj jesteś! Będzie mi bardzo miło, jeżeli zechcesz zostawić po sobie jakiś ślad. Napisz komentarz, a ja z przyjemnością na niego odpowiem. Możesz też polubić post, co będzie dla mnie znakiem, że moja praca została przez Ciebie doceniona. Być może ten temat mógłby zainteresować kogoś spośród Twoich znajomych. Świetnie będzie jeżeli zechcesz go udostępnić. Do zobaczenia! 🙂

Przeczytaj też

  • Zaczęliśmy od rowerka biegowego. W tym roku Mai kupiliśmy rowerek normalny, już z pedałami. W pierwszym tygodniu miała założone kółka dodatkowe. Teraz są one nieco wyżej. Radzi sobie bardzo dobrze, praktycznie tych bocznych kółek nie używając. W tym tygodniu planujemy w ogóle z nich zrezygnować. Zobaczymy jak z jej równowagą! 🙂

    • Zainwestujcie w ochraniacze na łokcie i kolana, kask i pozwólcie jej spróbować 😉

  • zdecydowanie jestem za rowerkiem biegowym, do tej pory jednak spotykałam się zazwyczaj z drewnianymi rowerkami, a ten wygląda na naprawdę solidny 🙂

    • Zarówno drewniane rowerki, jak i metalowe mają swój urok 🙂

  • Ja również jestem za rowerkiem biegowym i moja córeczka właśnie od takiego zaczyna. Jeszcze idzie jej powoli, ale zapewne z czasem się rozkręci, że też będzie trudno ją dogonić.

  • Szczerze powiedziawszy nie wiem na jakiej wsi trzeba mieszkać, żeby usłyszeć coś podobnego. Gdzie się człowiek nie obejrzy, tam widzi tabuny dwu-trzy i czterolatków na biegówkach. Jest ich więcej niż dzieci na rowerach tradycyjnych! Czy jest lepszy od tradycyjnego? Jest dla młodszych dzieci, które nie mają wyboru. Na rowerze trzykołowym nie da się jeździć zbyt szybko, poza tym to bardziej zabawka niż prawdziwy rower. Martwi mnie natomiast, że dużo ludzi po biegówce kupuje dzieciom rowery z czterema kołami i muszą się uczyć jazdy od nowa. Bez sensu. Lepiej zaczekać i przetrzymać dziecię na rowerku biegowym (kupić większy), a dopiero później kupić mu od razu rower z dwoma kołami.

    • Muszę przyznać, że rozbawiłaś mnie tym kąśliwym komentarzem na temat mieszkania na wsi. 😀 Być może rozczaruję Cię, ale już dawno minęły czasy, kiedy mieszkańcy wiejskich miejscowości mieli ograniczony dostęp do wiedzy.
      Nie wiem czy masz dzieci czy nie, ale zdaje się, że nie przeczytałaś mojego postu zbyt uważnie. Rowerek biegowy ma być narzędziem do doskonalenia umiejętności utrzymywania równowagi, nie do szybkiej jazdy. Brak wyboru? A ja myślę, że właśnie dopiero teraz go mamy. Pozdrawiam.

      • To była przenośnia. Nie miałam pojęcia, że Twoja rodzina pochodzi ze wsi zabitej dechami i jak każdy słoik, bardzo się tego wstydzisz i najmniejszą uwagę na temat swojego pochodzenia traktujesz obrazą. Naprawdę, nie ma czym. Każdy z nas ma jakąś rodzinę na wsi. Po prostu niektórzy mają jej więcej i dlatego częściej od tej rodziny (i znajomych) słyszą takie dziwne rzeczy. Jak żyję, a raczej, jak od 20 lat widzę dzieci na rowerkach biegowych w Warszawie, nie spotkałam się z podobnym stwierdzeniem na jego temat.

        • Zdaje się, że masz kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem. Nie przypominam sobie, żebym gdziekolwiek napisała, że wstydzę się swojego pochodzenia. Na tym kończę polemikę bo tak niski poziom dialogu mnie nie satysfakcjonuje.

          • Skoro się nie wstydzisz, to skąd ten oburz na hasło „wieś”? Dlaczego uważasz, że to Cię obraża? Typowy kompleks słoika. 🙂

  • Bywa i tak, dziecku nie od razu wychodzi i odpuszcza. Warto jednak spróbować jeszcze raz za jakiś czas. Pozdrawiam 🙂