osesek.pl
11

Najlepsze przedszkole

Jeszcze pół roku temu, moją głowę zaprzątały wątpliwości i obawa o powodzenie adaptacji przedszkolnej naszego Starszaka. Chociaż przetrząsnęłam internet, nie znalazł jednej recepty na łagodne przejście przez wrześniowe zmiany. Mogłam liczyć na własną intuicję i doświadczenie naszych Pań Przedszkolanek.

Szczerze mówiąc, przez pewien czas zastanawiałam się czy w kontekście edukacji dzieci nie tracimy z racji mieszkania na wsi. Mamy tu tylko jedno przedszkole i jedną szkołę podstawową czyli…zero wyboru. Dziś wiem, że tylko na tym zyskujemy.

Zacznę od tego, że dotarcie do przedszkola spacerkiem zajmuje nam maksymalnie 10 min. To dla nas duży plus bo nie jesteśmy uzależnieni od żadnych środków transportu. Ubolewam jedynie nad tym, że na naszej ulicy nie ma chodnika.

Jednak to co najważniejsze, to rewelacyjna kadra pedagogiczna naszego przedszkola i szkoły podstawowej. Większość nauczycieli znam już ponad 20 lat, czyli odkąd rozpoczęłam swoją edukację i na własnej skórze sprawdzałam ich zaangażowanie. To sprawia, że spokojna jestem o naszego Starszaka i z przyjemnością każdego ranka odprowadzam go do przedszkola. Zaznaczę tylko, że jeszcze niedawno byłam matką-kwoką skłonną (gdyby było to możliwe) wyposażyć dziecko w nadajnik GPS (http://www.gpsguardian.pl/).

Pozytywnie również odbieram nowe umiejętności naszego Przedszkolaka. Mamy za sobą dopiero trzy tygodnie zajęć, a On zdążył poznać już kilka słów, a nawet zwrotów w języku angielskim. Oprócz tego śpiewa, tańczy, sam się ubiera i załatwia swoje potrzeby. Nie żeby nie robił tego wcześniej, ale teraz podejmuje temat znacznie chętniej.

Dzięki temu, że Synek jada w przedszkolu śniadania i obiady, z głowy spadł mi ogromny ciężar. Chyba zawsze miałam wyrzuty sumienia, że nie zapewniam mu wystarczająco urozmaiconej diety. Tam, każdego dnia kuchnia serwuje (gotują na miejscu) dzieciaczkom coś innego i…całkiem smacznego.

Za dwa lata o tej porze, Synuś będzie uczniem pierwszej klasy, czeka nas kolejna wielka zmiana. Będzie nam łatwiej o tyle, że koledzy, budynek i stołówka pozostaną nadal te same.

W naszym przypadku brak wyboru okazał się najlepszą opcją.

A czy Wy zadowoleni jesteście z wybranego przedszkola? Czy w ogóle mieliście wybór?

 

Przeczytaj też

  • My nie dostaliśmy się do publicznego, więc mieliśmy spory wybór spośród placówek prywatnych 😉 Wybraliśmy Montessori, bo nie dość, że bardzo odpowiadają nam założenia tej pedagogiki, to przedszkole okazało się w podobnej cenie jak żłobek, do którego Synek chodził przez 2 lata. Słyszałam opinie, że przedszkola Montessori są tylko dla bogaczy i snobów, a wcale tak nie jest. Ba, czasem czesne jest o wiele tańsze, niż w innych prywatnych placówkach 🙂
    Synek jest zachwycony, dzieci mnóstwo rzeczy robią samodzielnie, w tym same nalewają sobie zupę z wazy, sprzątają naczynia, od A do Z same korzystają z toalety. Poza tym podobnie jak w naszym starym żłobku wielu rzeczy uczą się obserwując starsze dzieci, ponieważ w grupach nie ma podziału wiekowego.

    • W takim razie w naszym publicznym przedszkolu jest podobnie. Nie ma grup i dzieci uczone są samodzielności…no może poza nalewaniem zupy z wazy 😉

  • My jeszcze jesteśmy przed i kompletnie nie wiem, jak się za to zabrać 😀

    • Może zacznij od wywiadu wśród mamuś z sąsiedztwa 😉

  • Mieliśmy ogromny wybór, choć mieszkamy w małym mieście, w naszej najbliższej okolicy jest siedem przedszkoli (dwa prywatne), wybraliśmy publiczne i nie żałujemy!

    • Siedem przedszkoli? Nie wiem co gorsze (lepsze?) brak wyboru czy jego nadmiar 😉

  • My wybór mieliśmy, i teoretycznie, i w praktyce. Średnio lubię nasze przedszkole, ale….. posłałam do niego też młodszego bo…jest blisko, a warunki nie są jakieś strasznie złe. Dzięki temu możemy spać prawie do 8, bo w dwie minutki znajdziemy się na miejscu, doceniam, i Bąki też 🙂

    • O tak, my też lubimy pospać 🙂
      Skoro Bąki są zadowolone to znaczy, że to był dobry wybór 😉

  • Wybór przedszkola jeszcze przed nami, bo Jaś siedzi jeszcze w brzuchu, więc na razie nie muszę zamartwiać się przedszkolem. Jednak czas szybko minie i będziemy musieli podjąć decyzję, a wyboru dużego nie mamy, bo w moim miasteczku są tylko dwa przedszkola, w czym do jednego z nich na pewno nie puszczę swojego dziecka, dopóki będzie rządzić nim niekompetentna kobieta. Często pójście do przedszkola wiąże się z ogromem łez (i to mamy! :P), ale doskonale wiem, że rozwój dziecka w przedszkolu jest rewelacyjny!

    • Zanim staniecie przed wyborem przedszkola, jeszcze przed Wami sporo innych ważnych decyzji 😉 Do tego czasu nawet może się wiele zmienić.
      U nas obyło się bez łez, oboje byliśmy na to gotowi 🙂

  • Wiki poszła do przedszkola po feriach zimowych, bo zwolniło się miejsce, gdy miała niespełna 3 lata. Ucieszyłam się, bo było to w przedszkolu, do którego chciałam ją docelowo zapisać. Zadowolona jestem, bo widzę, że ona bardzo lubi tam być, wiec myślę, że jest ok. Jedyne. co widzę na minus to to, że dość rzadko wychodzą na dwór 🙁

    PS. Ja też za dwa lata będę matką pierwszaczka 🙂 Ale zapiszę ją chyba do szkoły, w której pracuję. Po pierwsze – znam wszystkich praktycznie od podszewki, a po drugie – z racji tego, że pracuję w różnych godzinach, a nie będzie miał się kto nimi zająć, dziewczyny będą dziećmi świetlicowymi, a w mojej szkole świetlica pracuje od 7.30 do 18. A ta, co jest w rejonie, to świetlicę ma tylko na czas obiadów.