DSC04904
12

Niech będzie sobą

Dwie kreski na teście, wizyta u lekarza i potwierdzenie ciąży. Od tej pory jesteście najszczęśliwszymi ludźmi na świecie (tak przynajmniej powinno być). Przychodzi czas, kiedy chcecie podzielić się tą wspaniałą nowiną z najbliższymi. Są gratulacje, a może nawet łzy szczęścia. I zaczyna się…”Ciekawe do kogo będzie podobne…”.

Po narodzinach jest jeszcze „lepiej”. Dowiadujecie się, że nosek ma po babci, oczy po cioci, a…charakterek po dziadku. Mówi się, że każde dziecko jest inne i rozwija się w swoim tempie. To prawda, ale trzeba pamiętać też, że dzieci nie są miniaturkami swoich rodziców, ani nikogo innego. Każde dziecko jest tylko i wyłącznie sobą i trzeba wobec niego postępować indywidualnie.

„Każde dziecko jest indywidualnością. Człowiek przynosi ze sobą na świat unikalną, niepowtarzalną osobowość, a wraz z nią upodobania i awersje.”

Tracy Hogg „Język dwulatka”

Tymczasem, rodzice często mają problem z zaakceptowaniem temperamentu dziecka. Zwykle dzieje się tak, gdy potomek ze swoją osobowością nie wpisuje się w ich wyobrażenia i nie dopuszczają do siebie myśli, że to ona determinuje jego zachowanie. Tak właśnie było z nami. Tak, tak…nie od razu byliśmy idealnymi rodzicami 😛

Myślę, że mogę powiedzieć o sobie, że jestem otwarta i wygadana. Nauczyciele z liceum na pewno to potwierdzą 😉 Nawiązywanie kontaktów raczej nigdy nie sprawiało mi problemów. Natomiast nasz Synek jest powściągliwy w relacjach z ludźmi spoza najbliższego otoczenia. Zawsze potrzebuje też więcej czasu na oswojenie się z nową sytuacją. W dodatku, robi to z bezpiecznej odległości…wtulony w moje lub taty ramiona.

Przez pewien czas kojarzyłam to z tzw lękiem separacyjnym, ale przecież nie może on trwać w nieskończoność. Obserwowaliśmy naszego Szkraba i żal nam było patrzeć jak stoi z boku, kiedy inne dzieci świetnie bawią się na placu zabaw.

Olśnienie przyszło po kilkudziesięciu minutach takiej obserwacji otoczenia. Synek po prostu wstał, zdjął buciki i poszedł skakać z innymi dziećmi na dmuchanym zamku. Wszystko stało się jasne. Dodatkowo zrozumieliśmy, że zachęcając go jeszcze bardziej komplikowaliśmy sprawę.

To jest tylko przykład. Przykład na to, jak ważne jest poznanie, zrozumienie i zaakceptowanie swojego dziecka takiego jakie jest. To właśnie kształtuje jego pewność siebie. Od żywiołowego chłopca nie można oczekiwać, że na długo zajmie się układaniem puzzli. Dziewczynka o stonowanym usposobieniu nie będzie rozsyłać uśmiechów na prawo i lewo. Ale każde z tych dzieci jest wspaniałe i powinno być o tym święcie przekonane.

Cenimy ludzi, którzy nikogo nie udają, którzy po prostu są sobą. Dlatego powinniśmy musimy wspierać nasze dzieci w „byciu sobą”. Akceptujmy je z całym inwentarzem upodobań i awersji.

Przeczytaj też

  • Bardzo mądrze 🙂 Patrząc na mojego synka coraz bardziej jestem zdziwiona. Spodziewała się raczej dziecka-koszmarka, które wszędzie biega, ciągle psoci i nawet na chwilę nie usiądzie (moja mama mi ciągle wypomina, że taka byłam) a tu się okazało, że synek jest spokojny, ale ciekawski. Niczego się nie boi, ale wszystko robi z wielkim skupieniem. Jest tak inny niż ja, czy mąż. Niepowtarzalny 🙂

    • Dziękuję 🙂 A moze wcale taka nie bylas tylko Twoja mama oczekiwala czegos innego? 😉

  • Mam bliźniaki. Łączy ich tylko data urodzenia (no i rodzice). Dwa temperamenty, różne zainteresowania i potrzeby. Jeden będzie jadł warzywa, a drugi będzie krztusił się zielonym groszkiem. Jeden nie usiedzi kilku minut, drugi ze spokojem układa alfabet (ostatnio do „H” sam ułożył). Są weseli, wygadani, czasem psocą, jak to dzieci. Nie mogę i nie chcę ich porównywać ze sobą, ani oczekiwać, że będą robić to samo, bo już gdy mają nie całe 4 latka, to tego nie chcą. Naszym zadaniem jest ich wspierać, i wciąż jak mantrę będę powtarzał, dawać dobry przykład. A kim kiedyś będą? Tego nie wiem, ale jestem po prostu ciekaw.

    • Pozdrowienia dla chłopaków 🙂 Już widzę, co działoby się, gdyby się spotkali z naszym Wojownikiem :p

  • Karolina Kamińska

    Skąd ja to znam. Ciągle słyszę to ma po Mamię to po Tatusiu, Najlepszy
    tekst o taka dzielna to jesteś po tacie chrzestnym . Lekkie przegięcie,
    ale co zrobić? Zazwyczaj mówię, że jest sobą. Nie zawsze jest to 
    skuteczne

    Zapraszamy do nas:) Żeby nie było to nie spam:) Po prostu lubię jak piszesz:)
    http://zuzinkowyswiat.blogspot.com/

    • Niestety, wiele rzeczy lepiej puszczać mimo uszu żeby się za bardzo nie irytować 😉
      Miło z Twojej strony 🙂 Już zaglądam do Ciebie 🙂

  • Nasz starszak też z tych ostrożnych. Ale młodszy wdał się we mnie. I szczerze mówiąc – nie wiem co jest trudniejsze. Bo z jednej strony to ciągłe czekanie aż starszy się oswoi, zdecyduje coś zrobić jest dla mnie męczące, bo ja szybka jestem z natury. Ale upilnowanie młodszego czasami przekracza moje możliwości. Wszędzie musi wejść, wszystko sprawdzić, na minutę nie usiedzi w miejscu. Także jakie by się dziecko nie trafiło, to jak ktoś chce to powód do narzekania znajdzie 🙂

    • Dla mnie to też nowość i dopiero oswajam się z tym. Zobaczymy jak będzie z Córeczką 😉

  • Młodzież Starsza to wobec ludzi innych niż domownicy czy najbliższa rodzina jest bardziej powściągliwa, choć odkąd jest w przedszkolu też się bardzo zmieniła. Za czasów starszego niemowlaka czy nawet później, to za każdym razem na nowo musiała się oswajać z nawet dość często widywanymi dziadkami czy kuzynkami. Kiedyś żadne dziecko nie mogło się zbliżyć w Jej okolice… Bardzo nieśmiała była, teraz też jest, choć może w mniejszym nasileniu.
    Z kolei Młodsza Młodzież to zupełne przeciwieństwo. Wszędzie rozpycha się kolanami i łokciami, jak mały taran (i czasem tyran 😉 )

    • W takim razie nasze Maluchy mają ze sobą wiele wspólnego. Jakbym czytała o naszym Pierworodnym. Planujemy zapisać go do przedszkola od lutego. Ma już 3,5 roku i coś tam wspomina, że chciałby pójść. Nawet nie wiem jak to się robi, od czego zacząć…

      • W ciągu roku szkolnego to wygląda minimalnie inaczej (przynajmniej u nas) – szukasz przedszkola, w którym będzie miejsce w danej grupie. Ja chciałam Wiki dać od połowy semestru, byłam wtedy jeszcze na macierzyńskim, bo w razie gdyby się nie zaaklimatyzowała (bo to naprawdę dzikusek był), to by mogła czekać do września (kiedy to by już musiała iść, bo ja do pracy wracałam). Ja byłam w o tyle ciekawszej sytuacji, że moja mama wiedziała o moich planach, a że pracuje w naszym Urzędzie Miasta, ma kontakt z wszystkimi dyrektorami placówek, to miałam informacje bardzo szybko. I to wyglądało tak, że rano o 9 miałam od mamy telefon, że jest miejsce w grupie maluchów (i to w tym przedszkolu, do którego docelowo chciałam Ją zapisać), za chwilę dzwoniłam do dyrekcji, że jestem zainteresowana. Tego samego dnia podjechałyśmy na chwilę, żeby Młodzież zobaczyła przedszkole, salę i panie, i następnego dnia już była na zajęciach w grupie. Wskoczyła na miejsce dziewczynki, która się przeprowadzała, w dzień, w którym cała sytuacja wyszła, ta dziewczynka jeszcze była w grupie, a już następnego była za nią Wiki.

        • Ooo to fajnie się złożyło 🙂 Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia jak jest u nas. Mieszkamy na wsi, dzieci tutaj chyba nie ma specjalnie dużo więc chyba nie powinno być problemu. Ale to już najwyższy czas zainteresować się tym. Po Nowym Roku muszę wybrać się do przedszkola 😉 A czy trzeba dziecku przygotować jakąś przedszkolną wyprawkę?