Foto: PAP/Dariusz Radzimierski
21

Odważyłam się i… nie żałuję!

Muszę przyznać, że w momencie kiedy zostałam mamą, mój sposób patrzenia na świat zmienił się diametralnie. To niby nic odkrywczego, narodziny dziecka zawsze wiążą się ze zmianami. Czasami tylko dzieje się coś, co uświadamia mi to bardziej niż zwykle. 

Dwa tygodnie temu dostałam propozycję wzięcia udziału w warsztatach w ramach inicjatywy Głodni Zmian, które miały odbyć się w Warszawie. W pierwszej chwili odmówiłam…przecież z naszego Podbeskidzia do Stolicy jest taaaak daleko i dzieci są jeszcze takie malutkie. Ehe, każda wymówka jest dobra, prawda?

Na szczęście w porę przypomniałam sobie, że przecież od dawna marzyłam o takim wyjeździe. Chciałam odwiedzić nowe miejsca, poznać ciekawych ludzi i nauczyć się czegoś. Zaczęłam kombinować i okazało się, że do Warszawy mam tylko trzy godziny drogi Pendolino. Ponadto, Szczypiorkowy Tata nie miał żadnych obiekcji, a nawet wziął urlop z tej okazji, żeby zająć się naszym Przedszkolakiem. Jednak to był dopiero początek…

Byłam…przerażona! Ja sama z Córeczką w pociągu, później w wielkim mieście. Bałam się, że sobie nie poradzę, że nas okradną na tym dworcu, że się zgubimy, a nawet, że porwą mi dziecko. Tak, tak, z moją głową wszystko w porządku, to tylko namiastka moich wizji katastroficznych. Mąż tylko pukał się po czole i osobiście kupił mi bilety na pociąg.

Nie śmiej się ze mnie, siedzę sobie na tej mojej wsi jak u Pana Boga za piecem. Teraz w zimie nawet do przedszkola 400 m jadę samochodem, taka jestem wygodna. A tak serio, przez internet i telewizję docierają do mnie informacje o zamachach, napadach i innych nieszczęściach. Wyobraź sobie moje zdziwienie, kiedy podczas naszej podróży każdy chciała nam pomagać. 🙂

Dziś cieszę się ogromnie, że dałam się namówić na ten wyjazd. Zdobyłam nowe doświadczenia i…nabrałam ochoty na więcej. Mogłam też zdystansować się i odpocząć od codzienności. Na tych warsztatach skorzystałam ja, skorzystała moja Rodzina ale mam nadzieję, że skorzysta też każda kobiety w ciąży i wszystkie małe dzieci. Dlaczego?

Głodni Zmian to inicjatywa rodziców, dietetyków i blogerów, którzy zjednoczyli siły by walczyć o zdrowie najmłodszych. Raport Instytutu Żywności i Żywienia z listopada 2015 roku mówi o tym, że polskie dzieci tyją najszybciej w Europie i już 1 na 5 dzieci waży za dużo. Celem inicjatywy jest zebranie podpisów pod petycją o refundację wizyt u dietetyka dla kobiet w ciąży i rodziców małych dzieci.

Głodni Zmian to My! Przyłącz się i Ty!

>>>e-petycja<<<

(wystarczy imię, nazwisko i kod pocztowy miejsca zamieszkania)

glodni zmian

Relacja z Warsztatów już wkrótce!

Foto: PAP/Dariusz Radzimierski

Przeczytaj też

  • Cudownie, że się zdecydowałaś pojechać. Dzięki Tobie świat będzie lepszy!

    • Aż tak daleko nie sięgam ale lubię zrobić coś dla innych 😉

  • Czasami sami potrafimy stworzyć sobie tysiąc wymówek, aby czegoś nie robić, tylko po co, aby potem żałować? Super, że się zdecydowałaś 🙂 Do odważnych świat należy!

  • Ach, przypomniałam sobie, jak z kilkumiesięcznym Smokiem jeździłam pociągiem na trasie Budapeszt – Cieszyn. 6-7 godzin i zazwyczaj 1 przesiadka. A potem z roczniakiem już krócej jeździłam bo na trasie Zabierzów – Zebrzydowice, czyli jakieś 3-4 godziny z przesiadką w Katowicach. Po prostu szkoła przetrwania :-D.

    • O matko! To moje 3 godziny w pendolino z dwulatką to bułka z masłem 😀

  • Gratuluje odwagi 🙂 Ja tak mam ciągle zwłaszcza jeśli chodzi o Warszawę, chciałabym ogromnie a jednak strach zwycięża. Bo dzieciaki, bo za małe, bo M. nie ma, bo sama nie dam rady, a przecież to wszystko pochłonie morze pieniędzy 😉

    • Prawdę mówiąc, nie wyobrażam sobie takiej podróży ja sama i dwoje energicznych dzieci :O Tak, niestety taka wycieczka kosztuje, jednak od czasu do czasu warto „szarpnąć się” 😉

  • Nie taki straszny diabeł jak go malują 🙂 Uważam, ze pociągi są idealne na podróże z małymi dziećmi. Tak najlepiej mi się podróżuje z córką i jej bagażami 😉
    Akcję znam, petycję już dawno podpisałam i popieram, bo sama miewałam kłopoty z dietą mojego dziecka.
    A do Warszawy zapraszam częściej 🙂

    • O tak, zdecydowanie na dłuższe trasy pociąg jest lepszym rozwiązaniem niż samochód. Myślę, że teraz częście będziemy zaglądać do Stolicy 😉 Dzięki 🙂

  • Nagłówek mnie tu zwabił 😉 Ciekawość przywiodła.
    To bardzo dobrze, że się odważyłaś 🙂 Wielka Warszawa wcale nie jest taka zła. Szkoda tylko, e przy tak wypełnionym programie nie miałyście z córeczką szans zobaczyć nic więcej niż dworzec i okolice hotelu. To dobry powód do powrotu 🙂

    • Wrócimy na pewno z naszymi chłopakami przy bardziej sprzyjającej aurze (czyt. latem) 😉

      • Pamiętaj, że w razie czego macie przewodników po Warszawie 🙂 O tu 🙂

  • Twój wpis mnie podbudował 🙂 Podziwiam i gratuluję odwagi. Sama jeszcze nie wychylam nosa poza moją strefę komfortu, ale już uchyliłam drzwi 😉

    • Otwórz je na oścież, naprawdę warto 🙂 Dziękuję za Twój komentarz 🙂

  • Lubie nowe, lubie probowac i slowa sie z zyciem, ale czasem zasiedze sie w miejscu przez zwykle wygodnictwo i rutyne. Ciesze sie, ze sprostalas wyzwaniu.

  • Umarłam ze śmiechu 😀 Jednak smutna prawda jest taka, że jak się mam ruszyć z dziećmi do wielkiego miasta, to też mam lekkiego stracha jak Ty!

  • Ewelina

    Mam nadzieję, że doczekam czasów , aż dietetyk będzie normą i z refundacją. Teraz gdy spożywka nafaszerowana jest chemią, trzeba dać prawo głosu tym, którzy znają konsekwencje. Promowanie zdrowia i zdrowego stylu życia powinno być codziennością i bez żadnych opłat.

  • Babiniec Owion

    z ciekawością czekam na relację z tego spotkania! a tak wracając do tematu to uważam ,że pomimo całej nagonki na zdrowy styl życia ludzie zwyczajnie nie dostosują sie do niego z kilku powodów : z braku czasu na gotowanie zdrowego jedzenia, braku pieniedzy, braku wiedzy na temat przygotowywania posiłków w zdrowy sposób – musi sie wiele zmienić by ludzi do tego przekonać – choć chciałabym aby moje dzieci i ich dzieci nie miały tego problemu w przyszĺosci..

  • o chlopcu I

    leciałam sama z dwulatkiem do Kanady, z przesiadkami…to dopiero było wyzwanie:) a serio…pierwszy raz jest najtrudnejszy, bo trzeba się przełamać, neiważne co to by było…potem jest łatwiej:)
    ale do Kanady już samam nie polece:)

  • Autorka Hityikity

    Popieram z całych sił Głodnych Zmian! A ciebie podziwiam, że dalas radę sama z dzieckiem w podróży! Ja bym się pewnie nie odwazyla bo miałabym takie same obawy jak ty.