DSC_0037
13

Wielofunkcyjne organki z mikrofonem czyli wielki test rodzicielskiej cierpliwości

Śmiało mogę powiedzieć, że połowę naszej przestrzeni mieszkalnej zajmują zabawki Szczypiorków. Do niedawna dominowały raczej autka i inne koparki, jednak róż nie daje za wygraną. Już na pierwszy rzut oka widać, że w naszym domu mieszka stuprocentowa dziewczynka. Aktualnie na topie jest strojenie się w sukienki i śpiewanie do lokówki. Nic więc dziwnego, że na drugie urodziny nasza Gwiazda dostała organki z…mikrofonem.

Przyznaję się bez bicia, maczałam w tym palce. Myślę, że listy prezentów to dobry wynalazek, zwłaszcza w kontekście dzieci. Obdarowujący nie musi głowić się nad wyborem podarunku i obawiać się, że trafi na półkę z tymi tzw. niechcianymi.  Rodzic przecież najlepiej wie, czym interesuje się dziecko, co może przyciągnąć jego uwagę lub wspomóc jego rozwój. Poza tym, jeżeli zabawka okaże się głośna i irytująca, może mieć pretensje tylko do siebie. Wilk syty, owca cała i poprawność kontaktów w rodzinie zachowana.

Tak jak wspomniałam wyżej, jedną z ulubionych zabaw naszej Królewny jest śpiewanie. Pierwszą rzeczą, która pojawiła się na mojej liście był więc mikrofon. Tradycyjnie przetrząsnęłam pod tym kątem Allegro i kilka sklepów z zabawkami, jednak wybór okazał się trudniejszy niż myślałam. Z jednej strony kusiły „prawdziwe” mikrofony do karaoke, z drugiej zaś przekonywały bardziej te zabawkowe. Jako kompromis wybrałam…organki z mikrofonem. Tadaaaam! Nie pytajcie jak to się stało. 😉

organki

Od urodzin minęło trochę czasu, razem z dziećmi przetestowałam organki i dziś przyszedł czas, żeby o nich opowiedzieć. Piszę o nich w kontekście Córeczki ale absolutnie nie jest to zabawka tylko dla dziewczynek. Ja wybrałam wersję, gdzie przeważa kolor różowy (Córcia naprawdę go lubi :O), ale występują również w kolorystyce uniwersalnej. Uprzedzam lojalnie, że jest to zabawka dla dzieci, których rodzice mają spore pokłady cierpliwości i wyrozumiałości dla małej brzdąkającej „twórczości”. Na pocieszenie dodam, że organki wyposażone są w regulację głośności. A tak prezentuje się cała lista funkcji organek:

  • 24 klawisze (14 białych, 10 czarnych)
  • Regulacja głośności (16-stopniowa)
  • Regulacja tempa (16-stopniowa)
  • Perkusja -4 rodzaje bębnów (4 guziki + dwa duże przyciski)
  • 8 linii melodycznych
  • 8 podkładów muzycznych (utworów)
  • 16 rodzajów dźwięków klawiszy
  • Funkcja nagrywania granej melodii
  • Mikrofon wzmacniający głos (mini jack) + statyw
  • 2 światełka migające w rytm muzyki
  • Oszczędzanie baterii

Jak widać, zabawka została wyposażona naprawdę bogato. Guziczki rozstawione są w funkcjonalny i przejrzysty sposób, do tego zachęcają kolorami. Opisane są w języku angielski, jednak dzieciom zdaje się to nie przeszkadzać, zwłaszcza dwulatce. Wielkość, zarówno przycisków, jak i samych klawiszy idealnie dostosowana jest do małych paluszków.

DSC_0023

DSC_0024

DSC_0025

DSC_0026

DSC_0068

DSC_0021

DSC_0014

Newralgicznym elementem organek jest statyw mikrofonu. Widać, że wykonany jest z plastiku nieco gorszej jakości, przez co chwieje się, a sam uchwyt nierzadko opada. Do mikrofonu nie mam zastrzeżeń bo spełnia swoje zadanie, czyli wzmacnia głos i współpracuje z wyobraźnią dziecka.

DSC_0016

DSC_0033

DSC_0029

DSC_0038

DSC_0045

Pomijające nieszczęsny statyw, całość wykonana została solidnie i wygląda bardzo estetycznie. W kwestii trwałości jeszcze nie potrafię się wypowiedzieć, bo zabawka zaliczyła „glebę” tylko kilka razy. Niemniej, zabawka posiada certyfikat CE.

Organki występują również w wersji ze stojakiem i taborecikiem. Mnie zależało jednak na kompaktowych rozmiarach i ograniczonej ilości elementów. Wymiary organek to 45 cm x 21 cm x 6,5 cm.

DSC_0046

DSC_0047

DSC_0059

DSC_0061

Należy jeszcze wspomnieć o funkcji oszczędzania baterii. Po dwóch minutach bezczynności organki usypiają się. Wystarczy jednak naciśnięcie jednego guzika, by znów zaczęły grać. Warto pamiętać o tym każdego wieczoru. Kto, choć raz próbował wyjść cichaczem z dziecięcego pokoju i przypadkiem nadepnął grającą zabawkę, ten z pewnością wie co mam na myśli. Przy okazji wspomnę, że zabawka zasilana jest czterema bateriami AA.

DSC_0063

DSC_0064

DSC_0065

Keyboard jest wielofunkcyjną zabawką edukacyjną, która wspomoże rozwój umiejętności muzycznych, poczucia

rytmu, zmysł słuchu, wyobraźni, a jednocześnie pozwoli rozbudzać pasję muzyczną.

Dzieci lubią bawić się instrumentami, a zwłaszcza takimi, które są stworzone specjalnie z myślą o nich.

leantoys.pl

Dla nas był to strzał w dziesiątkę. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że również nasz Starszak lubi pobawić się organkami. Niby nic nadzwyczajnego, jednak biorąc pod uwagę, że są one różowe… Synuś, jak przystało na prawdziwego mężczyznę, nie bawi się lalkami, a tym bardziej różowymi zabawkami…podobno. 😉

Jaki jest Twój stosunek do grających zabawek? Starasz się ich unikać, czy jesteś raczej wyrozumiałym rodzicem? Komentarz jest mile widziany. 🙂

Przeczytaj też

  • Śliczne te organki. Mój Cypek uwielbia klawisze 😉 i chyba coś takiego powinien dostać na dzień dziecka :)) Fajnie, że podzieliłaś się nimi na blogu :*

    • Miło mi, że udało mi się Ciebie zaciekawić 🙂 Polecam z czystym sumieniem. Cypek na pewno będzie zachwycona, a i Tola pewnie nie raz przy nich usiądzie 😉

  • Bardzo fajne są te organki,. Nie przepadam za głośnymi, grającymi zabawkami, ale cóż, mamy takie w domu, dzieci lubią. 😉

    • Tak jak wspomniałam w poście, organki posiadają regulację głośności więc nie są zbyt uciążliwe. Poza tym, nikt nie gra na nich na okrągło. Te kilka minut od czasu do czasu (dzieciom przecież wszystko szybko się nudzi ;)) to nawet ciekawa rozrywka 😉 A może dzięki temu dziecko odkryje w sobie talent? 🙂

  • brrr pamiętam jak moja córa mała była i cały czas na takich organkach czy tamburynkach brzdąkała … im głośniej tym lepiej…

    na całe szczęście już daawno z tego wyrosła 🙂

  • www.gabistworkowo.pl

    Do tej pory unikaliśmy takich zabawek. Większość grających instrumentów Gaba ma u dziadków 😀 Takie organki z mikrofonem to jej marzenie, ale nie wiem czy na moje nerwy 😉

  • U nas organki przez pewien czas były prawdziwym hitem! W sumie teraz się przymierzamy juz do szkoły muzycznej, więc chyba taka zabawa przyniosła efekt:P

  • ha ha ha – miałam podobne w dzieciństwie. Co prawda bez mikrofonu, ale i tak pewnie nieźle dawałam mami w kość!

  • Kinga C

    Ja na razie jestem na etapie kupowania zabawek synkowi mojej przyjaciółki, ale myślę że takie zabawki są świetne. A takie organki to marzenie niejednego dziecka 😉 Wiem, że mogą one na dłuższą metę denerwować, ale za to ta dziecięca radość.. 😉
    Pozdrawiam serdecznie!

  • Miałam coś podobnego, bardzo to lubiłam, jednak nawet ta zabawka nie wydobyła ze mnie żadnego talentu do muzyki. 😀

  • Moja córka dostała keyboard na 5te urodziny, super prezent dla dziecka, niekoniecznie zadowolony jest rodzic 😉

  • Ja bym unikała, strasznie mnie denerwują.

  • Ja unikam organków, a zwłaszcza dzieci z organkami 😉 Wkurzają mnie takie hałaśliwe, grające zabawki. Jakkolwiek, ryzyko, że swojemu dziecku będę coś takiego musiała kupić, jest bardzo duże, bo ja słuch muzyczny mogę mu przekazać w genach 😛 Choć wolałabym raczej przekazać talent do rysowania 😀