DSC06186
0

W piaskownicy

Pokuszę się o stwierdzenie, że każde dziecko lubi zabawy w piasku 🙂 Mój Synek jest tego najlepszym przykładem. Często, pochłonięty budowaniem autostrad w piaskownicy, zapomina o bożym świecie. Dla mnie to sama radość bo wiem, że ten czas nie został zmarnowany. 

Korzyści z zabawy w piasku
„Miej świadomość, że zabawy w piaskownicy stwarzają możliwość nawiązywania kontaktów z innymi dziećmi, pozwalają na wchodzenie w różne interakcje społeczne. A to dlatego, że w jednej piaskownicy bawią się pociechy w różnym wieku. Taka zabawa jest zatem świetną lekcją życia, gdzie na porządku dziennym są konflikty o grabki czy wiaderko.
Piaskownica to również rozwijanie kreatywności. Piasek jest takim „tworzywem”, które daje wiele możliwości. Na suchym piasku można rysować wzory, można go grabić, przesypywać do pojemnika. Piasek mokry można uklepywać, budować z niego babki, zamki. Zabawa z piaskiem pozwala na kreatywną oraz rozwija wyobraźnię przestrzenną.
Piasek pozwala na kształtowanie czynności manualnych. Pozwala na wypracowanie koordynacji wzrokowo-ruchowej, zręczności oraz precyzji.
Zabawa w piaskownicy wpływa korzystnie na rozwój inteligencji. Już dawno dowiedziono bowiem, że czynności manualne rozwijają mózg, stymulując wytwarzanie nowych połączeń między neuronami. Oznacza to więc, że stawianie babek z piasku nie tylko usprawnia rączki, ale również czyni główkę dziecka mądrą.” Czytaj więcej na www.dzieciakowo.pl.

Ogródkowa piaskownica
Mieszkamy na wsi, mamy kawałek ogródka…grzechem byłoby tego nie wykorzystać. Poza tym mamy raczej kiepskie doświadczenia z publicznymi piaskownicami. Bynajmniej nie w związku z wspomnianymi konfliktami o grabki czy wiaderko. Pierwsza i ostatnia nasza wizyta na plaży nad pobliskim jeziorem zakończyła się…jelitówką 🙁 Dlatego postaraliśmy się o własny plac zabaw.

Wspólne dzieło
Starania, o których napisałam wyżej nie ograniczyły się do kupna. W ogóle nie było o tym mowy. Byłoby to coś w stylu „szewc bez butów chodzi” 😉 Mój Tata ma warsztat stolarski, dlatego drewna jest u nas dostatek. Do powstania piaskownic (taką samą dostał też jeszcze jeden Maluch <3) przyczynił się każdy: Dziadek przygotował potrzebne deski, ja je pomalowałam, w tym czasie Babcia zajmowała się Dziećmi, a Mężuś pomógł wszystko poskładać. Oto rezultaty naszej pracy:

 

DSC06186

DSC06192

S2400022

S2400004

 

Ciekawostką jest to, że piaskownice…pachną 😉 Użyłam farb, które są wykorzystywane do malowania zabawek z drewna.

Jak widać, wyposażone są w ławeczki, które po rozłożeniu tworzą pokrywę. Mamy pewność, że żaden kotek nie zostawi nam w piasku „niespodzianki”…

Jak Wam się podoba? 😉

 

Przeczytaj też