_DSC0050
3

Zmian, zmiany, zmiany…Czy aby na pewno?

Dwa lata temu o tej porze, przygotowywałam się na duże zmiany. Jeszcze tylko przez dwa miesiące miałam być mamą jedynaka. Wiedziałam, że po narodzinach drugiego dziecka, tak jak i za pierwszym razem, już nic nie będzie takie jak wcześniej… no, prawie nic. 

Cała moja uwaga skierowana była na Synka i Jego potrzeby. Każdego wieczoru, z namaszczeniem czytałam mu książeczki, śpiewałam kołysankibyłam przy nim do momentu, aż nie odpłynął do krainy snu. Nocą wstawałam milion razy by sprawdzić, czy aby na pewno śpi i jest przykryty.

Łzy stają mi w oczach, kiedy przywołuję obraz Synka stojącego w oknie, kiedy ja wsiadałam do samochodu z regularnymi skurczami. Nawet ból nie miał wtedy znaczenia bo ogromnie przeżywałam to nasze rozstanie. Pierwszy raz musiałam zostawić go na kilka dni. Może to dla wielu niezrozumiałe, ale nigdy wcześniej nie było takiej potrzeby…ja tego nie chciałam.

Kiedy wróciłam, nasz świat wywrócił się do góry nogami. To bolesne wspomnienie bo niestety nie wszystko było tak wspaniale jak to sobie wyobrażałam. Pisałam o tym w jednym z pierwszych postów –tutaj.

Podobnie było kilka miesięcy temu, chociaż zmiany miały mieć zdecydowanie inny charakter i kaliber. Nasz Synek, już nie jedynak, ale wciąż oczko w głowie, miał zostać Przedszkolakiem. Już nie miałam tak dużo czasu na analizowanie tego co było, a miało się skończyć, ale czułam te same emocje. Był dzielny i szczęśliwy, a w domu czekała Córeczka, więc nie było czasu na histerię…moją oczywiście.

Dziś zastanawiam się, po co to wszystko! Zapowiadało się nieźle, niemal cały wrzesień chodziliśmy do przedszkola. Dopiero październik pokazał nam co mieli na myśli Ci, którzy wspominali coś o nabieraniu odporności. W rezultacie, w ciągu minionych trzech miesięcy nasz pseudo Przedszkolak więcej czasu spędził w domu niż w placówce.

Właśnie to sponsoruje ten hulający wiatr na blogu i Fanpage’u. Podobno nie można mieć wszystkiego. W każdym razie, wielkie zmiany, na które z zapałem się szykowałam są okazjonalną rozrywką. Szczerze? Bardzo nie ubolewam. Owszem, Synek sporo traci z życia przedszkola, ale za to mnóstwo czasu spędza z Siostrą i muszę przyznać, że świetnie się dogadują.

_DSC0050

_DSC0100

_DSC0196

zmiany

_DSC0172

_DSC0170

_DSC0047

_DSC0225

_DSC0102

_DSC0166

_DSC0094

  • http://www.domekzalasem.blogsp

    U nas niestety też tak było z pierwszym synkiem i teraz z drugą panienką .Takie uroki 🙁 nowe żródło bakterii . Ale jeśli mogłabym cofnąć czas zrobiła bym dokładnie tak samo !Przedszkole bardzo rozwija .Dziecko inaczej pracuje w grupie rówieśników 🙂

    • Również nie żałuję, że posłaliśmy Synka do przedszkola. Byle do wiosny 😉

  • W końcu się wychoruje i będzie spokój 🙂